You are viewing [info]lordya314159's journal

Myślenie portalami/szafami.

  • Oct. 26th, 2011 at 7:52 PM
Portal
Swego czasu zastanawiałem się nad pewnymi aspektami zastosowania portali z gry Portal w prawdziwym życiu. Co na to fizyka, itp. Nie żeby stwierdzić, że to nie może się udać, bo łamie wszystkie możliwe prawa. Bo przecież wtedy przychodzi Nauka i pyta: "Dlaczego nie?". W końcu ostatnio zapytała "dlaczego by nie przekroczyć prędkości światła?". Więc zastanawiałem się nad problemem pojawiających się znikąd sił miażdżących/rozrywających przy przesuwaniu portali przez które poprowadzono łańcuch, nad składaniem nieskończonych sił grawitacyjnych, nad stawianiem portali w dwóch zupełnie odmiennych środowiskach (jeden przykład podsuwa sama gra Portal 2. Szerzej o tym ostatnim - wyobraźcie sobie, że stawiamy jeden portal na dnie oceanu, a drugi gdzie indziej. Co wtedy? Woda musi się wlać do portalu i wylać drugim. Ale to przecież dno oceanu! Miliardy, jak nie więcej, ton wody. Ciśnienie, że hej! I to wszystko nagle zostaje przeciśnięte do ośrodka, który nie stawia praktycznie żadnego oporu. Jakie by to były siły!? I tu nagle się okazuje, że takie rozważania wcale nie musiały czekać na dzieło Valve, to problem dużo starszy i sięga klasyki literatury fantasy. Panie i panowie, oto dzisiejszy odcinek komisku xkcd.

Tags:

Interplanetary Ninja Assassin Claptrap

  • Sep. 5th, 2011 at 9:51 PM
Straż
Dawno żadnych szalonych maszyn nie dołączyłem do spisu. No niby grałem w dość obfitujący w sztuczne inteligencje Portal 2, ale Atlas i P-Body się nie kwalifikują, Wheatley... no cóż, jest przecież rdzeniem osobowości GLaDOS, a ją już mam. No, niby mógłbym nieco zaktualizować jej opis, ale liczby maszyn w spisie to nie zwiększy,a tylko doda paskudnych spoilerów. I o czym tu pisać? O INAC-u!
Czytaj dalej )

Tags:

Stocznia 3 - II

  • Aug. 16th, 2011 at 10:04 PM
Straż
Pora na kolejny odcinek zmagań z Eendrachtem. Jest nieźle, nawet bardzo nieźle, udało mi się chyba wyjść zwycięsko z paru momentów, które wyglądały na nieco trudniejsze. A przynajmniej zwycięsko w granicach ewentualnych przyszłych poprawek. Ale jadziem z tą relacją.

Podwięzi c.d. )
Bukszpryt )
Gniazda masztów )
Nadburcia )
Poszycie )
Kotwica )
Balast )
Podstawka )

Tags:

Moitessier o morzu

  • Jul. 5th, 2011 at 10:44 PM
Straż
Czytam sobie Wyprawę Szaleńców Petera Nicholsa. Książkę o regatach Golden Globe, wyścigu samotnych żeglarzy dookoła świata bez zawijania do portów. Stawka była o tyle wysoka, że zwycięzca byłby pierwszym człowiekiem, który tego dokonał. Oczywiście, już od roku 1969 wiadomo kto wygrał, więc zaskoczenia tym faktem nie będzie. Co nie znaczy, że losy żeglarzy nie zaskakiwały (uwaga, jakby ktoś planował czytać tę książkę, to zaraz będzie spoiler). Weźmy taką sytuację. Bernard Moitessier na "Joshui" został wypatrzony po minięciu Hornu i już wiadomo, że kieruje się do Anglii. Nigel Tetley i Donald Crowhurst daleko w tyle, choć dalej mają szanse na nagrodę za najlepszy czas. Po "Suhaili" Robina Knox-Johnstona ślad zaginął. Francja już świętuje, że to ich człowiek wygra. Prawda jest taka, że to niekoniecznie byłaby prawda, bo Knox-Johnston też był blisko, na tyle blisko, że była szansa na emocjonujący finisz. Aż tu nagle Moitessier przekazuje na mijany statek (swoją klasyczną metodą, czyli za pomocą procy) wiadomość:

Chcę kontynuować podróż, wciąż bez zawijania do portu, w kierunku Australii i Oceanii - tam, gdzie jest o wiele więcej słońca i spokoju niż w Europie. Proszę, byście nie myśleli, że próbuję pobić rekord. Na morzu "rekord" to idiotyczne słowo. Ruszam dalej bez zachodzenia do portu w stronę Wysp Pacyfiku, ponieważ szczęśliwy jestem na morzu, a może i dlatego, by uratować moją duszę.

Peter Nichols, Wyprawa Szaleńców


I tak właśnie zrobił.

Czynnik Ulissesa czy inna donkiszoteria? Może. To było nie w porządku wobec wszystkich pozostałych, którzy wiele poświęcili dla tego wyścigu? Może. A może faktycznie, "rekord" czy inny "wyścig" to głupie słowa, nie tylko na morzu.

Tak swoją drogą, książka wydana kapitalnie - zamiast ilustracji włożono do środka zdjęcia.
Straż
Zabijając dziś czas na mieście, zauważyłem na szybie jednej z księgarni wielkie -70%. A co mi tam, czasu mam dużo, a nuż się trafi coś fajnego i taniego. I tak sobie spaceruję po księgarni, oglądam książki i nic taniego nie ma. I nagle wpada mi do głowy myśl, by poszukać czegoś napisanego przez Shakespeara. I tu pojawiło się pytanie... w którym dziale go szukać? W życiu nie widziałem działu Dramaty. Przyznam, że za pierwszym razem miałem szczęście i trafił się w Literaturze Pięknej.Czytaj dalej )

Nílim ag obair anois, táim ag ól tae.

  • May. 2nd, 2011 at 8:00 PM
Straż
To będzie jeden z tych wpisów, gdzie zamiast od razu przejść do tematu, będzie o wszystkim dookoła. Tak w ramach ćwiczeń po dzisiejszym szkoleniu z precyzyjnego pisania. O, już zaczynam.

Jest taki kawał. Czym się różni mały chłopiec od dużego chłopca? Ceną i wielkością zabawek. Ale jest jeszcze jeden szczebel wyżej. O naprawdę wielkich i drogich zabawkach. A do tego fundowanych przez rząd. Naukowcy! Np. tacy przy akceleratorach! Bo czy ktoś wierzy, że tam chodzi o udowadnianie jakiś teorii o bozonach Higgsa czy innych takich? Chodzi o Naukę! O rozwalanie o siebie cząsteczek dla samego rozwalania o siebie cząsteczek. O, w takim CERN-ie to mógłbym pracować. Znaczy, nie mógłbym, bo nie mam kwalifikacji, ale oprócz tego, to mógłbym.

Jadziem dalej z głupotami )

Tags:

Sekret księgi z Kells

  • Apr. 30th, 2011 at 7:00 PM
Straż
Właściwie, mógłbym się wdać w dłuższą dyskusję, czy Sekret księgi z Kells to film dla dzieci, a jeżeli w istocie jest, to co to naprawdę oznacza. Przy czym problem sięgałby tu znacznie głębiej niż "jest rysowane, znaczy dla dzieci". A prawda jest taka, że wybrałem się na ten film właśnie dlatego, że to jest rysowane. I to jak! No ok, irlandzkość filmu też zrobiła swoje.

Czytaj dalej )

Stocznia 3 - I

  • Apr. 23rd, 2011 at 6:48 PM
Straż
Widać jeszcze mi się to sklejanie nie znudziło. I kupiłem sobie kolejny model, tym razem z innego wydawnictwa - JSC, seria Mikroflota. Miała to być barkentyna Pogoria. Z braku czasu nie zabrałem się do roboty, przyszło Boże Narodzenie i oto w moje łapy wpadł kolejny model z tego samego wydawnictwa - szkuner Eendracht. I gdy już przyszło do rozpoczęcia sklejania, wygrał Eendracht, głównie ze względu na wielkość - całość, mimo skali 1:100, będzie naprawdę spora - długość 59 cm, wysokość 41. Robota idzie jakoś tak powoli, ale postanowiłem zrobić pierwszy checkpoint.
Pierwsze wrażenia: to może być trudne. Biorąc pod uwagę rozmiary oryginału, skalę i takie tam, to jest to model jest bardzo dokładny. Trzeba będzie przyklejać naprawdę drobne elementy. Do tego wszystko wydaje się opisane nieco lepiej od strony żeglarskiej, żagle, liny, wszystko jest ładnie poopisywane i nazwane. Ba, to jest wydawnictwo dwujęzyczne, mam opis jednocześnie po polsku i angielsku. Wiecie jak jest w mowie Albionu fokbramstenachtersztag? Fore topgallant backstay. A bezanbramwanta to mizzen topgallant shroud. Ale dość tej lingwistyki, jedziemy z tym sklejaniem.
Kadłub )
Pokład )
Podwięzi )

Tags:

Ołgoj Chorchoj: Powrót

  • Apr. 9th, 2011 at 12:32 PM
Godzilla
No proszę, nasze ulubione chorchojstwo jest jednak nieco częściej pojawiającym się motywem u Strugackich niż w pierwszej chwili myślałem. I to pojawiającym się od samego początku.

- Nawet nie zapamiętałem, jak to się stało. Wszyscy nachylili się nad puszkami, a ja akurat spojrzałem nad ich głowami i zobaczyłem na najbliższej wydmie gigantyczną liszkę. Zwijała się, pełznąc jak prawdziwy boa-dusiciel, złożony z takich o, wielkich członów.
- Kłamiesz! - z przekonaniem powiedział Jurkowski.
- Cierpliwości! - skarcił go Bykow - Pozwólcie mu skończyć.
- Nie kłamię, Włodku, to był ołgoj-chorchoj.
- Ołgoj... kto? - spytał Bykow.
- Ołgoj-chorchoj - powtórzył Dauge. - Zdaje się, jedyne lądowe zwierzę na Ziemi uzbrojone w broń elektryczną.
Jurkowski ściągnął brwi i przypomniał sobie.
- Ołgoj-chorchoj... zdaje się, pierwszy raz został opisany w jednym z gobijskich opowiadań Iwana Jefriemowa jeszcze przed pół wiekiem.
- Właśnie, właśnie - podchwycił Dauge. - Potem okazało się, że w ciągu pięćdziesięciu lat byliśmy trzecią czy czwartą ekspedycją, która widziała to stworzenie.
- Ale co się wreszcie stało? - niecierpliwił się Bykow.
Dauge westchnął.
- Nic takiego, oczywiście, nic się nie stało. Wrzasnąłem na całe gardło. Zerwaliśmy się na równe nogi, rolmopsy spadły na ziemię, w piach. Rzuciliśmy się po broń, a gdy wróciliśmy... - Dauge bezradnie rozłożył ręce. - Nie mieliśmy szans. Elektryczna liszka ukryła się.
- Dostałeś na pewno od kolegów - stwierdził Jurkowski i znów wyciągnął widelec celując w rolmopsa.
- No, pewnie, ale nie tak, jak sobie wyobrażasz. Do końca ekspedycji nie mówiono o niczym innym, jak tylko o ołgoj-chorchoj.
- Ja nigdy nie widziałem czegoś podobnego w mojej pustyni - przyznał Bykow.
Dauge wyjaśnił, że ołgoj-chorchoj przebywa jedynie w najbardziej upalnych rejonach mongolskiej Gobi.


Arkadij i Borys Strugaccy W krainie purpurowych obłoków


I pomyśleć, że mimo całego pakietu paskudnych cech, taki robal w tytułowej krainie purpurowych obłoków okazałby się całkiem sympatycznym stworzonkiem. Aż mnie naszła ochota, by po przerobieniu całego stosu "do przeczytania", obecnie już skromniutkiego, poszukać jakiejś literatury na ten temat.

P

  • Apr. 2nd, 2011 at 3:42 PM
Straż
[info]tornene niedawno odpowiedział na serię pytań, których warunek był taki, że odpowiedź musiała zaczynać się na literę N. W komentarzach napisałem, że ja bym więcej wysiłku włożył w przekształcenie mojej prawidłowej odpowiedzi do formy na literę N niż w znalezienie odpowiedzi wśród słów na N. To w ramach wyzwania została mi zapodana litera P. Wyzwanie zaakceptowane (choć w dużej mierze dlatego, że litera mi podpasowała):
P )